Wojna oczami dziecka – o trudnych filmach dla najmłodszych

No comments AK, animacja, MOMAKIN, najlepsze animacje

Czy animacja jest dobrym sposobem na przedstawienie czasów zupełnie „niebajkowych”? Czy przez film animowany da się opowiedzieć o wojnie, nieludzkiej (a jednak bardzo ludzkiej) historii? I przede wszystkim, czy da się to zrobić w sposób zrozumiały dla dziecka?

Filmy wojenne – aktorskie, dokumentalne, jak i animowane – zajmują poczesne miejsce w historii kina. Oprócz intymnych opowieści, znajdziemy tu pełno historii o wojennych bohaterach, wygranych i przegranych spektakularnych bitwach. Jednym z najważniejszych wydarzeń portretowanych w filmach wojennych jest II Wojna Światowa. I o niej, widzianej oczami dzieci w filmach skierowanych do młodej publiczności, chciałabym dziś powiedzieć.

Różne metraże, różne techniki, temat ten sam

O animowanych filmach pełnometrażowych i serialach będzie mowa poniżej. Zacznę jednak od powstałych w ostatnich latach shortach, poświęconych głównie Holocaustowi. Warto tu przypomnieć kilka tytułów.

Nyosha (2012) w reżyserii Liran Kapel opowiada historię Nomi Kapel, babci autorki, która w świecie pełnym okrutności wojny marzy o nowych butach. Film wykonany w technice lalkowej ma na koncie sporo sukcesów na międzynarodowych festiwalach animacji i dokumentu.

Kolejny tytuł – Transport Er (2015) Miloša Zvěřiny to poetycka opowieść o nadziei i jedności w obliczu zła wyrządzanego dzieciom. Tu aktorami są lalki będące dokładnymi replikami tych zrobionych przez dzieci w getcie w Terezinie.

Filmem przeznaczonym dla najmłodszej grupy widzów jest natomiast Chika – pies w getcie (Chika, die Hündin aus dem Ghetto, 2016) w reżyserii Sandry Schießl. To historia niezwykłej przyjaźni pięcioletniego chłopca i przyjacielskiego towarzysza – psa Chika, która powstała na podstawie opowiadania Batszewy Dagan. Film zasługuje na uwagę ze względu na ciekawą umowną scenografię, która pozwala przełożyć trudny temat na język przystępny dla małych dzieci.

W tych filmach, jak i w obrazach, o których będzie mowa w dalszej części wpisu, na próżno szukać bohaterów na ścieżkach chwały, przejmujących i budujących przemówień bohaterów. To historie bardzo subtelne, często oparte na faktach. Jak chociażby jeden z najlepszych filmów ze studia Ghibli – Grobowiec świetlików (Hotaru No Haka) w reżyserii Isao Takahata z 1988 roku. Rodzeństwo Seita i Setsuko po bombardowaniu Kobe i śmierci matki, przenoszą się do ciotki, która jednak wyraźnie daje im do zrozumienia, że są dla niej ciężarem. W związku z tym dzieci zamieszkują w pobliskim schronie. Film oparty jest na powieści japońskiego pisarza Nosaka Akiyuki i zawiera wiele wątków autobiograficznych. Pisarz jako kilkunastoletni chłopiec przeżył wojenne naloty i bombardowania, a jego siostra zmarła z głodu. Te wydarzenia były jednym z impulsów do stworzenia dzieła, o którym mowa powyżej. Pomimo bardzo młodych bohaterów, ta historia zdecydowanie nie jest przeznaczona dla małych dzieci – niezwykle smutna i gorzka opowieść o śmierci, końcu niewinności i stracie. To jeden z najbardziej wstrząsających filmów wojennych jakie widziałam, co dodatkowo podkreślone jest niesamowitą animacją – jednocześnie realistyczną, jak i magiczną. To też jeden z tych filmów, które powinny wejść do kanonu szkolnych lektur filmowych.

O rodzeństwie, tym razem we Francji lat czterdziestych, opowiada też serial Bardzo długie wakacje (Les Grandes Grandes Vacances) z 2015 roku w produkcji Les Armateurs. Ernesta i Colette wojna zaskakuje w Normandii u dziadków, gdzie spędzają ostatnie dni przed rozpoczęciem roku szkolnego. Muszą rozstać się z rodzicami i uciekać razem z babcią i dziadkiem. W ciągu kolejnych pięciu lat będą musieli dorosnąć i staną się zupełnie nowymi ludźmi.

Serial przeznaczony jest dla dzieci w wieku 8-12 lat i w zajmujący sposób przybliża historię wojennej Francji. Oczywiście wiele tu uproszczeń, tak aby całość była zrozumiała dla młodego widza, dużo tu wątków przygodowych, zderzenia dzieci z miasta z prowincją, odkrywania przyrody i zawierania nowych przyjaźni. Jednakże nadal jest to jedna z ciekawszych obecnie propozycji mówiących o wojnie, choć dla mnie momentami zbyt realistyczna i brutalna. Polscy widzowie mają możliwość zobaczenia jej dzięki Netflixowi, gdzie serial jest dostępny (na razie tylko z polskimi napisami).

Niestety nie ma takiej możliwości przy kolejnej z serii – Dzieci Holocaustu (Children of the Holocaust) wyprodukowanej w 2015 roku w studiu Fettle Animation w reżyserii Zane Whittingham. To 6-odcinkowy serial dokumentalny stworzony dla BBC, który prostą animacją opowiada historię dzieci, które przeżyły Zagładę. To doskonały przykład jak mówić o tym najmłodszym – bez epatowania grozą i okrucieństwem, a jednocześnie z zachowaniem powagi i autentyczności – a także świetny materiał edukacyjny.

Wyżej wymienione tytuły to jedynie wycinek dostępnych produkcji. Warto jednak zwrócić uwagę na nadchodzące filmy, które w jeszcze pełniejszy sposób przybliżą dzieciom historię najnowszą.

Nowe produkcje

Jedną z ciekawszych propozycji, w stylu filmu szpiegowskiego na pewno może być francuska produkcja studia Folivari The Nazis, My Father and Me w reżyserii Remy Schaepmana na podstawie powieści Roberta H. Liebermana. Główny bohater, niemiecki nastolatek Stefan Mayer trafia w 1941 roku do Nowego Jorku w sam środek szpiegowskiej intrygi. Teaser zapowiada atrakcyjną wizualnie i pełną napięcia opowieść, której pewnie bliżej będzie do kina przygody niż filmu historycznego.

Zupełnie inaczej akcenty zostały ułożone w pozostałych nadchodzących produkcjach. Ari Folman, reżyser między innymi doskonałego Walca z Baszirem, przygotowuje film o Annie Frank. Obecnie, po dwóch latach developmentu, film trafia do produkcji. Przewrotnie obraz ma opowiedzieć historię dziewczynki oczami jej wymyślonej przyjaciółki Kitty, która budzi się we współczesnych czasach w domu Anny i stara się ją odnaleźć. Pierwsze zdjęcia i projekty pokazują, że na ten film warto czekać aż do 2019 roku, kiedy to planowana jest premiera.

Dziewczynki są również bohaterkami dwóch kolejnych filmów, które mają zostać zrealizowane w najbliższej przyszłości. Co ciekawe, oba filmy mają wiele wspólnego z Polską. Pierwszy z nich to powstająca w studiu Aardman lalkowa animacja Magdy Osińskiej Jasia. Film opowiada wojenną historię babci autorki w niezwykły, magiczny sposób. Jasia, mała uparta dziewczynka, wykorzystuje swoją wyobraźnię, by przetrwać w niebezpiecznych czasach.

Natomiast Asiunia na podstawie autobiograficznej książki dla dzieci Joanny Papuzińskiej jest najnowszym projektem studia EGoFILM, który ma zostać wyreżyserowany przez Tamasa Duckiego. Jest to historia małej dziewczynki, dla której wojna zaczęła się zaraz po jej piątych rodzinach i która zakończyła szczęśliwe i beztroskie dzieciństwo w swoim domu wraz z mamą. Zakończenie produkcji planowane jest na listopad 2018.

Na koniec chciałabym wspomnieć o jeszcze jednej, niecodziennej produkcji, która choć nie jest filmem animowanym, to wykorzystuje materiały i zabiegi znane z animacji lalkowej – II wojna w małych rękach w reżyserii Matthiasa Zirzowa to ośmioodcinkowy serial dokumentalny dla dzieci oparty na wspomnieniach i pamiętnikach ich rówieśników z czasów wojny. Odcinki rozgrywają się w różnych krajach, a każdy z nich opowiada o innym bohaterze. Co ciekawe, tematy trudne do przekazania najmłodszym bądź też zbyt drastyczne do realnego odtworzenia, przedstawione są za pomocą makiet i figurek, co czyni ich odbiór bardziej przystępnym. II wojna w małych rękach to kontynuacja produkcji dotyczącej I Wojny Światowej, która była wielkim sukcesem w wielu europejskich krajach i została dobrze przyjęta zarówno przez najmłodszych widzów, jak i pedagogów oraz rodziców. Warto dodać, że koproducentem drugiej serii jest łódzkie studio Toto, a MOMAKIN jest jego polskim dystrybutorem. Premiera serialu planowana jest na koniec pierwszego kwartału 2018 roku.

Patrząc na powyższe przykłady warto zastanowić się, czy wprowadzanie dzieł z zakresu animacji (i ogólnie filmu) do nauczania szkolnego nie byłoby dobrym pomysłem na oswajanie i poruszanie trudnych tematów historycznych nawet z najmłodszymi dziećmi, tak jak to poprzez swoje programy edukacyjne realizują chociażby Muzeum POLIN czy Muzeum Powstania Warszawskiego. Tym bardziej, że przystępna forma i realni bohaterowie, z którymi można się utożsamiać, mogą dać najmłodszym niesamowitą lekcję na przyszłość.

Oprócz tego nie można też zapominać, że są to często po prostu dobre filmy, często arcydzieła.

Autorka tekstu: Agnieszka Kowalewska-Skowron